2015/11/29

Coś co poruszyło moje serce...

Wiecie co, nigdy nie zamierzałam poruszać tematów religii na blogu. Nie chcę prowokować kłótni. Każdy ma inne zdanie na ten temat, każdy wierzy w co chce, to w końcu nie moja sprawa. Jednak przeżyłam coś co poruszyło moje serce i postanowiłam się z Wami tym podzielić.
Jestem w trzeciej klasie gimnazjum, więc jak się domyślacie, przygotowuję się teraz do bierzmowania. W ten piątek mieliśmy zorganizowany obowiązkowy wyjazd na rekolekcje za Gdańskiem. Powrót mieliśmy wczoraj, czyli w sumie byliśmy tam jedną noc. 
Wierzę w Boga, modlę się, chodzę do kościoła, ale na rekolekcje nie chciało mi się jechać. Z piątku na sobotę? Zmarnowany weekend. Nie mam czasu. Kiedy będę się miała uczyć. Mam lepsze rzeczy do roboty. Wymyślałam coraz to więcej wymówek. Nawet moja mama zaproponowała, że jeśli nie chcę jechać, to mam powiedzieć, że nie mogę i tyle. Na początku tak planowałam.
Jednak coś mnie ruszyło, w sumie nie wiem co, pomyślałam sobie, że co mi tam jeden weekend, przynajmniej będę miała czyste sumienie i zaliczony materiał. Więc pojechałam. I nie żałuję.

To co się działo na rekolekcjach było nie do opisania. Poważnie. Przyjechał do nas pewien ksiądz wraz z grupą młodzieży. Historie, z życia wzięte, jakie nam opowiadali były tak ciekawe i mądre, że każdy słuchał bez mrugnięcia okiem. Obejrzeliśmy wiele różnych ciekawych filmików dopełniających słowa organizatorów. Łącznie wszystkie "wykłady" trwały kilka godzin, a co najlepsze, przez cały ten czas cała nasza trzydziestoosobowa grupa nie pisnęła ani słówka. W przenośni oczywiście, ale chodzi mi o to, że wszyscy byli bardzo skupieni i naprawdę słuchali. Już po pięciu minutach pierwszej historii usłyszanej od księdza wiedziałam, że przyjazd tutaj był dobrą decyzją.

90% moich znajomych jechało na rekolekcję, jak ja, "bo wypada", jednak po ich zakończeniu, każdy kogo spytałam, powiedział, że warto i naprawdę nie żałuje.
Wydaje mi się, że najbardziej każdy z nas szanował w księdzu to, że cały czas powtarzał nam, że wszystko, to nasza wolna wola. Wiecie co powiedział nam na wstępie gdy się z nami przywitał? Każdy kto chce, może zadzwonić teraz po rodziców i wrócić do domu z zaliczonym materiałem. Jesteście wolni. To wasz wybór. 
Wciąż nam powtarzał, że Bóg i tak nas kocha. Czy wybierzemy dobro czy zło i tak nas kocha. Że to tylko nasza wolna wola. Że jesteśmy wolni. Mamy prawo wyboru. Że to wszystko zależy od nas i możemy zrobić co chcemy.

Dwie godziny przed końcem rekolekcji była spowiedź. Nie była to jednak normalna spowiedź. Nie szliśmy do konfesjonału i nie klepaliśmy regułki z pamięci. Odbywała się ona w pokoju u księdza. Siadaliśmy na przeciwko niego, patrzyliśmy mu w oczy i wyznawaliśmy co nas trapi. Nie tylko swoje grzechy. Mogliśmy mówić o swoich problemach, o rzeczach, o których z innymi nie rozmawialiśmy. 
Nawet nie wiecie jakiego stresa miałam przed wejściem do tego pokoju. Odważyłam się poruszyć z księdzem temat, o którym nie rozmawiałam z rodzicami, przyjaciółmi, chłopakiem. Porozmawiałam o czymś, co trapi mnie od dawna. I bez bicia mogę się przyznać, że wiele kosztowało mnie powiedzenie tego i wysłuchanie tego, co ksiądz ma mi do powiedzenia. Już po dwóch pierwszych słowach zaczęłam płakać i płakałam do końca spowiedzi.
Ale nie byłam jedyna. Praktycznie każda osoba wychodziła ze spowiedzi z księdzem zapłakana. Nie wiem o czym oni rozmawiali, ale przez to, co powiedział mi ksiądz i to, że wyznałam to wszystko poczułam się jakby ktoś zdjął mi z serca wielki ciężar. I jestem prawie pewna, że miała tak każda osoba, która z nim porozmawiała. To było coś po prostu niesamowitego. Naprawdę. Wstrząsnęło to mną do tego stopnia, że zaryzykowałam i poruszyłam "temat tabu" u siebie na blogu. Czy dobrze zrobiłam? Nie wiem. Dajcie znać w komentarzach co Wy sądzicie!
SWEATSHIRT: CLICK

38 komentarzy:

  1. W minione wakacje byłam na rekolekcjach turystycznych. Tam też mieliśmy taką spowiedź, pisanie listów do Boga, które potem spaliliśmy i wgl. Było dużo tego typu rzeczy. Po tygodniu spędzonym wśród tych wszystkich wspaniałych ludzi, każdy czuł się odmieniony... Pozbyliśmy się problemów i wszystkiego co nas przytłacza.
    http://klaudencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku ♥ Mnie osobiście ten post baardzo się spodobał i czytałam wszystko z zainteresowaniem. Super, że wyjazd się udał i wszystko poszło dobrze :) Genialny post! Zdjęcia są prześliczne!! Gdzie kupiłaś koc/narzutkę/poncho w kratę ze zdjęć?

    http://www.kinga-blonde.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze, że pojechałaś. Też kiedyś nie chciałam jeździć na różne rekolekcje i spotkania związane z kościołem. Jednak, gdy raz pojechałam od tego momentu nie mogę darować sobie żadnego wyjazdu tego typu. Mimo, iż nie jestem katoliczką, a ewangeliczką to wbrew pozorom u nas też odbywają się rekolekcje, tzw oazy i różne spotkania, wykłady, rozmowy.
    Według mnie to jest na prawdę cudowne szczególnie w okresie dorastania i buntu kiedy to nie mamy odwagi o czymś powiedzieć rodzicom, przyjaciołom, a właśnie przełamujemy się przed księdzem. To bardzo pomaga
    Życzę więcej takich wyjazdów ;)
    Pozdrawiam

    http://freedomysoul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się, że mnie tez takie rzeczy poruszają, raz miałam okazje uczestniczyć w podobnych rekolekcjach. Niektórzy księżą emanują swoim powołaniem i dzięki temu tramy przy swojej religii. Wzruszyłam się lekko czytają o tej spowiedzi, sama bym potrzebowała czegoś takiego.

    http://blekitnypamietnik.blogspot.com/2015/11/sweater-weather.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Musialabym to przezyc, zeby w pelni zrozumiec co czujesz:)

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Popłakałam się czytając to! Dosłownie! Brakuje takich księży i takich spowiedzi.
    Moim zdaniem to jeden z lepszych twoich postów, ale oczywiście wszystkie są cudne :)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam dosyć podobną sytuację. Pod początek tego miesiąca miałam obowiązkowe rekolekcje, może i jednodniowe, ale jednak. Nie chciałam tam iść, bo była to sobota, stwierdziłam że pójdę, przeżyję, byleby mieć podpis. Chwile po rozpoczęciu rekolekcji tak samo jak Ty, zmieniłam na ten temat zdanie, cieszyłam się bardzo że tam przyszłam. Akurat na te rekolekcje na których byłam przyjechał ksiądz z młodzieżą z innego miasta, którzy przedstawili nam różne sytuacje z ich życia, w których wiara im pomogła, wystawili piękną pantomimę obrazującą to, jak Bóg nas wspiera, bez względu na wszystko, w każdej chwili. Następnie nadszedł taki moment, że prawie wszyscy zaczęli płakać. Nie będę tu opisywać dokładnej sytuacji, bo zajęłoby mi to pół dnia chyba hahah. Powiem Ci, że ten dzień tak strasznie zmienił moje życie, moje podejście do wiary, że nigdy chyba nie zapomnę tego dnia.
    Cieszę się, że napisałaś taki post, że zdecydowałaś się poruszyć temat wiary na blogu. Wielki szacun za to :)

    Pozdrawiam,
    julalula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. super post :) przyjemnie się Ciebie czyta kochana :)
    brajan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem każdy powinien mieć swoje zdanie . Dlatego naprawdę dobrze zrobiłaś pisząc to tu . Jeśli chodzi o mnie to już od ok . 3 lat uczęszczam na KSM ( katolickie stowarzyszenie młodzieży ) co roku jeździmy na rekolekcje . Kiedyś mieliśmy przyjemność rozmawiać z pewnym księdzem . Mówił nam o tolerancji , religiach itp . Dzięki Ksm naprawdę się zmieniłam . Zaczęłam postrzegać moje życie jakoś inaczej . Lepiej .

    Pozdrawiam :)

    barry-lives.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze zrobiłaś, że poruszyłaś ten temat. Sama jestem wierząca i przyznam, że moje nastawienie byłoby podobne do Twojego z początku. Chciałabym wziąć kiedyś udział w takiej Spowiedzi...
    Pozdrawiam :) Different Diamond klik

    OdpowiedzUsuń
  11. I widzisz.. Najwięcej mocy leży właśnie w księdzu, w tym, jak przekazuje nauki i z jaki nastawieniem. Ja mam średniego księdza u siebie w parafii, dlatego moje zaangażowanie i chęci do kościoła nie są dobre. Cieszę się, że zarówno ty, jak i wszyscy, którzy pojechali na rekolekcje, nie żałujecie swoich decyzji i wróciliście z zupełnie innym nastawieniem:)

    Pozdrawiam! ♥
    moja Personalna Galaktyka Absurdu

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak mnie zaciekawiłaś, że aż przeczytałam całą notkę. Myślę że dla niektórych może być teraz dziwnie, lub mogą być oburzeni że poruszyłaś ten temat... ale rozumiem że chciałaś nam o tym powiedzieć, niektóre osoby w tej chwili pewnie myślą też że mogłaś zatrzymać to dla siebie. Sama nie wiem co napisać, jak skomentować twojego posta, po prostu zatkało mnie, nie wiem jak, nie wiem czemu... nie mam słów.

    ☕ all-pastel-world.blogspot.com ☕ ❄KLIK❄

    OdpowiedzUsuń
  13. I bardzo dobrze, że pojechałaś, nie mam okazji jeździć na takie rekolekcje i szczerze to Ci zazdroszczę, bo sama jestem wierząca i chciałabym móc powiedzieć o wszystkim duchownemu. Bo wiem, że dotrzyma tajemnicy spowiedzi. W moim otoczeniu nigdy do końca nie mogę ufać "koleżankom".

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię jeżdzić na rekolekcje, bo są zazwyczaj nudne. Ksi,ądź to bardzo dobra osoba do wygadania się, Fajnie że przeżylaś coś takiego :)

    http://londonkidx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę Ci przede wszystkim tego, że Wasze bierzmowanie jest zorganizowane w taki sposób. Też przygotowuję się do bierzmowania, tylko u mnie wygląda to tak, że mówią mi na jakich mszach mam być, ile pieczątek mieć, co zdać. Na spotkaniach ksiądz przez bitą godzinę mówi np. o Halloween, jake to złe 'święto' i czuję się jakby powtarzał cały czas to samo zdanie, tylko inaczej dobiera słowa. Niestety w mojej parafii nie potrafią zainteresować młodzieży kościołem. Nawet msze, zwane dziecięcymi, są prowadzone wraz z takim słownictwem, że ja je ledwo rozumiem, a co dopiero te maluchy. Szkoda, no ale co zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Faktycznie, w większości jest to tylko i wyłącznie nasza wola, ale nie ukrywajmy, że takie nastawienie pomaga w wybraniu najbardziej odpowiedniej dla nas opcji. Pozdrawiam ❤

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę że tak przygotowują Was do bierzmowania. Chętnie pojechała bym na takie rekolekcje bo lubię słuchać takich różnych opowieści i wgl.
    Fajnie,że porozmawiałaś z nim o tym co Cię trapi. Oby więcej było takich księży.

    http://zyjewmoimwlasnymswiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzisz..''To coś'' co podkusiło Cię żebyś jechała to bardzo dobrze że się zgodziłaś. Też tak czasem mam że ''nie wiem po co tam jadę'', a potem okazuje się że było cudownie i wracam odmieniona. Fajnie też że nie bałaś się tego opisać..I pamiętaj - Bóg Cię kocha! <3
    Śliczne zdjęcia!
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że dobrze, że poruszasz też kontrowersyjne tematy :) Chciałabym przeżyć takie rekolekcje, to, co opisujesz wydaje się o wiele prawdziwsze od tego, na co miałam okazję uczęszczać. Jestem zdania, że takie coś może zdecydowanie pomóc człowiekowi, nie tak jak, przykładowo, byle jak odprawione rekolekcje przed Wielkanocą...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też byłam kiedyś na takich rekolekcjach i zmieniło to mój pogląd na temat religii. Nie chodzę zbyt często do kościoła z powodu księży którzy nie dość ze są wredni to jeszcze nie maja za grosz szacunku do gimnazjalistów. Wydaje mi sie ze twoje łzy były oznaka tego ze jesteś dobrym człowiekiem :) dobrze ze wszyscy mogliście wyrzucić to co leżało wam przez długi czas na sercach :) Bardzo ciekawy post i śliczne zdjęcia. Jesteś bardzo odważna skoro mimo tego ze wiesz iż może to wzbudzić kontrowersje na blogu postanowiłaś podzielić sie z nami twoimi przeżyciami.
    Serdecznie cię pozdrawiam i czekam na kolejny post!
    http://paaullina-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem dobrze, że poruszyłaś ten temat. Może to nakłoni wiele osób do wiary w Boga. :) Jeśli chodzi o mnie to nigdy nie miałam okazji być na takich rekolekcjach. :)
    Zapraszam do siebie. ♥
    Jak mój blog Ci się spodoba, to zapraszam do dołączenia do grona moich obserwujących. ♥
    Blog - KLIK
    Pinterest - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem dlaczego, zawsze kiedy czytam coś takiego po prostu się wzruszam. Cieszę się, że miałaś okazję przeżyć coś tak pięknego i równocześnie życzę Ci aby bierzmowanie nie było zakończeniem znajomości z Bogiem, ale wręcz przeciwnie żebyś je pogłębiała. Kiedy byłam w twoim wieku moje życie tak właśnie się potoczyło. Jeżeli chcesz pzeczytać jak to było, moje świadectwa zapraszam tutaj:
    http://alllko.blogspot.com/2014/01/moja-historia-ludzkie-doswiadczenie.html
    i tutaj
    http://alllko.blogspot.com/2014/07/mae-swiadectwo.html
    :)
    Pozdrawiam, Ala

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie, że poruszyłaś taki temat. Sama chciałabym pojechać na takie rekolekcje. Sposób spowiedzi - Wow. Myślę, że sama miałabym stres przed czymś takim, ale byłoby to na pewno cudowne.
    Śliczne zdjęcia! xx

    Zapraszam na NOWEGO POSTA : INSTAGRAM MIX, w którym możecie zobaczyć co ciekawego na moim instagramie!

    >> http://tacokochazmiany.blogspot.com/2015/11/instagram-mix.html <<

    OdpowiedzUsuń
  24. I tak właśnie powinno wyglądać każde spotkanie w koście, każda spowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dobrze, że poruszyłaś taki temat na blogu. Świetna sprawa z tymi rekolekcjami, myślę, że takie mądre z życia wzięte historie powinny być poruszane z każdymi bierzmowańcami, myślę, że wiele osób by poprzez to zrozumiało jak ważny jest ten sakrament, a nie tylko po to żeby móc wziąć ślub, czy żeby rodzice się nie czepiali.

    Zapraszam do mnie
    chocolate-dreamsss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo fajna sprawa z tymi rekolekcjami, widac, ze nie zalujesz, ze pojechalas:)

    miss-and-jess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Też byłam na takich rekolekcjach tylko u mnie trwały przez 3 dni. (od piątku do niedzieli) Mi się osobiście nie podobało, ale każdy inaczej to odczuwa. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudownie piszesz kochana, każdy post mega wciągający <3
    http://nekoo-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Obawiałabym się takiej spowiedzi 'oko w oko' z księdzem. Zawsze wyznanie grzechów to dla mnie duży stres, a co dopiero bez konfesjonału... W sumie to chciałabym pojechać na takie rekolekcje, w tym roku szkolnym mam bierzmowanie i nic mi nie wiadomo o tym, żeby coś takiego miało się odbyć. Ale może po prostu nic o tym nie wiem. ;)

    ________
    my-life-my-troubles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam czas rekolekcji!
    dusiiiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. "Temat tabu"? Dla mnie wiara to coś, czego nie wolno się wstydzić, wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze, że o tym napisałaś
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
  32. fajny post ja nie wieże nie wiem co mnie do tego skłoniło ale to decyzja moja

    Zapraszam na bloga

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny blog. Masz bardzo ładny kolor włosów

    Pozdrawiam
    http://mikaart-m.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny wpis, wiem że treść w nim zawarta poruszyła nie jedną osobę która to czytała w tym mnie. Dziękuje, że podzieliłaś się taka historia, który na pozór nie istotna, może zmienić diametralnie dużo <3
    Pozdrawiam,
    Zosia www.osiaosia.blogspot.com (klik)

    OdpowiedzUsuń
  35. Woow. Nigdy nie przezylam czegos takiego. Ja nie chodze na religie, 'Bo mi się nie chce' serio. Byłam na kilku lekcjach i stwierdzilam , ze nauczyciel jest okropny. Poza tym, nie chce, nie musze

    OdpowiedzUsuń

Obraźliwe komentarze nie zostaną tolerowane.
Dziękuję Wam za każdy miły komentarz! ♥