2016/03/07

#MojaTwórczość 4


       O poranku obudził mnie dźwięk sms'a. No, jeśli porankiem można nazwać godzinę 12. To już chyba południe? Nie jestem pewna. No nie ważne. Ważne jest to, kto był nadawcą tej wiadomości. Matt. Napisał, że nie może doczekać się dzisiejszej imprezy. Czy ja śnię? Jeszcze przedwczoraj wieczorem rozmyślałam o nim pisząc referat, a dzisiejszego ranka dostaję od niego słodkie sms'y, jak to nie może się doczekać spotkania ze mną.
      No dobra. Miał na myśli imprezę, ale biorąc pod uwagę, że na niej będę i, że to ja go na nią zaprosiłam, mam prawo dla własnej satysfakcji trochę podkoloryzować rzeczywistość.
      Czy świat wywrócił się do góry nogami?
      Szybko odpisałam mu coś w stylu, że ja też nie mogę i zaczęłam uśmiechać się od ucha do ucha, ponieważ zaczęliśmy słodką konwersację rodem z Tumblr'a. Normalnie powiedziałabym, że jest przesłodzona, ale w sytuacji gdy z dnia na dzień zmienia się nastawienie mojego wymarzonego chłopaka do mnie... zaczynam wariować.
      Po wymienieniu z Mattem kilku wiadomości Alex i Jane się przebudziły.

Muszę kończyć, dziewczyny się obudziły. Do wieczora, buziak! xxx


        Mimo, że Alex dopiero otworzyła oczy, to od razu wyczuła miłosną atmosferę między mną, a moim telefonem.
-Matt?- spytała głosem niedźwiedzia, który dopiero obudził się ze snu zimowego.
       Skinęłam zarumieniona głową. Jane roześmiała się głośno i rzuciła we mnie poduszką.
       Miałyśmy postanowienie aby wstać od razu po przebudzeniu, jednak na planowaniu się skończyło i leżałyśmy jeszcze dwie godziny oglądając Harrego Pottera na DVD zajadając się pysznymi kanapkami, które sobie wcześniej przygotowałyśmy.
       W końcu, po godzinie czternastej, wstałyśmy z łóżka i zaczęłyśmy na spokojnie przygotowywać się na imprezę. Nim się obejrzałam było już po godzinie osiemnastej, więc powinnyśmy za chwilę wychodzić. U Justina mamy być na siódmą, także została nam chwila czasu.
      Stanęłyśmy w trójkę przy ogromnym lustrze na całą ścianę na przedpokoju Jane, żeby tuż przed wyjściem poprawić makijaż. W odbiciu ujrzałam blondynkę o starannie wyprostowanych włosach z koczkiem samuraja na czubku głowy. Dziewczyna przede mną miała na sobie czarną koszulę na ramiączkach wpuszczoną w czerwoną rozkloszowaną spódniczkę, na stopach klasyczne czarne botki na korku. Na ramiona zarzuconą miała cienką, czarną katanę z Big Stara. Na jej nadgarstku wisiała swobodnie czerwona bransoletka ze znakiem nieskończoności. Identyczną ma Jane i Alex. Obdarzyłyśmy się nimi wieku temu.
       Oczy podkreśliłam cienką kreską, co sprawiało, że moje oko stało się bardziej kocie, a moja twarz nabrała nutki tajemniczości. Policzki zaróżowiłam lekko różem w kamieniu, a na ustach miałam szminkę w odcieniu summer pink.
      Alex jak zwykle postawiła na luz, jednak mimo wszystko wyglądała dobrze. Ubrała się w czarne, dopasowane spodnie z wysokim stanem, vans slip on w tym samym kolorze i szarą bluzkę z długim rękawem. Jej krótkie włosy do ramion świeciły kusząco w odbijającym się od lustra świetle. Mrugnęła do mnie mocno wytuszowanymi rzęsami.
     Klasyka to drugie imię Jane, więc nic dziwnego, że na dzisiejszy wieczór ubrała małą czarną i jej nowe, krwistoczerwone szpilki. Swoje usta podkreśliła równie bardzo czerwoną szminką, a policzki bronzerem, co jeszcze bardziej uwydatniło jej piękne kości policzkowe. Ehhh... ja z moimi policzkami chyba wyglądać będę jak wieczne dziecko.
-Jestem pewna, że zakręcisz Justinowi w głowie- powiedziałam, mrugając do Jane.
-Już dawno to zrobiła- wtrąciła się Alex- gdyby tak nie było, nie wybierałybyśmy się dzisiaj na tę imprezę.
-Dzięki dziewczyny- odpowiedziała z uśmiechem- Matt na twój widok opadnie na kolana- zwróciła się do mnie.
-Na tym etapie wystarczy mi rozmowa- zaśmiałam się.
     Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w kierunku stacji metra. Na nasze szczęście przyjechało praktycznie po naszym przyjściu, więc w ciągu dwudziestu minut byliśmy już pod domem Justina.
-Gotowe na spotkania z przyszłymi mężami?- zapytała Alex obejmując nas dwie ramionami- a może i ja na tej imprezie poznam swojego przyszłego małżonka?- dodała ze śmiechem.
-Kto wie- zaczęłam- może wpadniesz w ramiona jakiegoś przystojniaka.
-Wiesz co, ja raczej wolę nigdzie nie wpadać- zaakcentowała słowo wpadać robiąc iluzję do swojego mistrzowskiego wylądowania w basenie.
      Zaśmiałyśmy się razem z Jane i ruszyłyśmy ku drzwiom wejściowym. Przywitała nas głośna muzyka i tłum ludzi. Gdzie jesteś, Matt?
-O hej!- Usłyszałam czyiś głos- A jednak jesteś! Przedstawisz mnie koleżankom?
      Odwróciłam się i ujrzałam wysokiego, zielonookiego przystojniaka.
-Hej Justin!- pisnęła Jane, lecz po chwili spróbowała się opanować- To Darcy- zaczęła wskazując na mnie. Uśmiechnęłam się zniecierpliwiona do chłopaka. Matt, Matt, gdzie jesteś?, wołałam w myślach- a to moja druga przyjaciółka, Alex.
       Alex pomachała mu wesoło.
-A to jest Justin- skończyła Jane.
-Miło nam poznać- powiedziałam i moje myśli zboczyły trochę z drogi pod tytułem Matt i wybrały drogę o nazwie Kim jest ten facet i czy nie zrani mojej przyjaciółki- Słyszałam, że skończyłeś szkołę, co teraz robisz?
-Interesuję się muzyką, gram w zespole na gitarze, też troszkę śpiewam.
-O, to... fajnie- byłam ciekawa jak się utrzymuje, ale chyba nie wypada pytać o to nowo poznaną osobę, więc zdecydowałam się na krótkie- Dzięki, że mogłyśmy dzisiaj przyjść.
-Nie ma sprawy, impreza dopiero się zaczyna- powiedział i spojrzał znacząco na Jane. Okej, rozumiem czemu się jej spodobał. Faktycznie jest boski. Matt, Matt, gdzie jesteś?
       Mojemu buntownikowi znowu udało się przeteleportować prosto z mojej głowy do rzeczywistości.
-Hej, ładnie wyglądasz- powiedział Matt lustrując mnie wzrokiem od stóp do głów.
-Dzięki, ty... też- powiedziałam gapiąc się w niego jak w obrazek. Pewnie wziął mnie za idiotkę, ale w czarnych spodniach, czarnym T-shircie i szelmowsko narzuconej na ramiona czerwonej koszuli w kratę wyglądał zabójczo. Gdy w końcu oprzytomniałam, rzuciłam- fajnie, że przyszedłeś.
       Dałam Alex kuksańca w bok, żeby dać znać, że się ulotnię. Jane już nie było. Mam nadzieję tylko, że nie zezłości się na mnie, że ją zostawiam.
       Na szczęście moje zmartwienia okazały się zbędne, ponieważ gdy tylko odeszłam do mojej przyjaciółki podeszła jedna z dziewczyn z naszej szkoły. W sumie co jakiś czas widuję tutaj znajome twarze, więc czuję się lekko skrępowana tym, że wszyscy widzą mnie z Mattem, chociaż oni nie wykazują większego zainteresowania z ujrzenia nas razem. Witali się i szli dalej. Może bezpodstawnie się martwię?
-Napijemy się czegoś?- zaczął Matt.
-Jasne, chodźmy do kuchni, tam na pewno coś znajdziemy o ile ten tłum nie pochłonął jeszcze całej zawartości lodówki wraz z samą lodówką- powiedziałam i zachichotałam. Okej, udaje mi się żartować, to znaczy, że stres powoli się ulatnia.
-Spoko- powiedział i dotknął lekko mojego ramienia. Udałam, że tego nie poczułam i ruszyłam w stronę kuchni (skąd w ogóle wiedziałam, gdzie ona jest?).
       Gdy udało nam się dostać do choć trochę mniej zatłoczonego miejsca otworzyłam lodówkę i rozejrzałam się po jej wnętrzu. Piwo, piwo, piwo, piwo, piwo i... o, coca-cola. Chwyciłam ją i upiłam łyk. Mattowi podałam piwo, które szybko otworzył.
       Ta, dla dzisiejszej młodzieży pewnie dziwnym jest moje stronienie od alkoholu. Nie robię tego, bo boję się, że przyłapią mnie rodzice czy coś w tym stylu. Po prostu nie czuję takiej potrzeby. Wolę pamiętać co i z kim robiłam poprzedniego dnia i mieć pełną kontrolę nad swoim ciałem i umysłem.
       Odwróciłam się i nagle wszystko zaczęło dziać się w zwolnionym tempie. Coś leci w moją stronę. Leci. Leci. Leci. I nagle czuję wilgoć na swojej piersi, brzuchu i twarzy. Szybko wycieram oczy i odwracam głowę w kierunku z którego nadleciał niezidentyfikowany obiekt.
      Stał tam wysoki, ciemnooki brunet w czarnym podkoszulku, czarnych, zwisających swobodnie na biodrach dresach i różowych ocieplanych skarpetkach w niebieskie kropki. No nieźle.
       Co to za chłopak? Skądś go kojarzę. Hm.
       Brunet podszedł do mnie i z wyrazem obojętności na twarzy spytał:
-Sory, poślizgnąłem się- wskazał na swoje stopy- te skarpetki można byłoby nosić na lodowisku zamiast łyżew. Wszystko ok?
-Odwal się stary- zaczął Matt stając między nami.
-Nie, nie, wszystko ok- powiedziałam odpychając Matta lekko, żeby móc spojrzeć na tego śmiesznego chłopaka, który przychodzi na imprezę w różowych skarpetkach- wszystko w porządku, jestem tylko trochę, no, mokra. Dobrze, że to była tylko woda.
-Boże Drew czy ty znowu coś zdemolowałeś?
       Odwróciłam się i zobaczyłam nadchodzącego Justina z Jane pod ręką. Spojrzał na mnie i później na chłopaka w różowych skarpetkach i znowu na mnie.
-Oblał cię?- spytał.
-Tak, ale nic się nie sta...
-Idź do pokoju, młody i nie psuj mi imprezy.
       Różowoskarpetkowy czyli, jak zdążyłam się dowiedzieć, Drew, podniósł dłonie w geście protestu.
-Spoko, luz- chwycił butelkę z wodą i ruszył w stronę drzwi, ale żeby się do nich dostać, musiał przejść obok mnie. Złapałam go za ramię.
-Skądś cię znam. Spotkaliśmy się wcześniej?
-Chodzimy razem do szkoły D a r c y- powiedział lekceważąco unosząc brew, następnie strząsnął z ramienia moją rękę, spojrzał mi w oczy i wyszedł, po drodze odkręcając butelkę z wodą.
-Sory za mojego brata, to straszny ciamajda i do tego woli siedzieć w pokoju i czytać książki niż zejść i świętować, że już za miesiąc będziemy mieli wakacje. To znaczy, wy, ja mam je cały czas- powiedział i uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów.
-Spoko- powiedziałam i nie chciałam już dodawać, że sama lubię czasem zaszyć się gdzieś z dobrą książką. Wtedy mogłabym nie wychodzić z domu przez tydzień.
       Jane spojrzała na mnie ze współczuciem i poszła za Justinem w głąb domu. Matt wszedł do kuchni. Stop, to on w ogóle wychodził? Nie ważne.
-Chodź do łazienki to cię trochę osuszymy, bo kapie ci z włosów- powiedział uśmiechając się do mnie pocieszająco.
       Co? Dotknęłam dłonią swoich włosów, które faktycznie były całe mokre. O nie Matt, czemu mnie taką widzisz?
-Nie, nie trzeba, ja sama...- chociaż chwilka, mogę pobyć sam na sam z Mattem- niech ci będzie.

       Poczułam delikatny dotyk jego dłoni prowadzący mnie do łazienki. Przed wejściem zapukał, nie usłyszał odpowiedzi, więc przytrzymał mi drzwi. Gdy weszłam zamknął je za nami. 

21 komentarzy:

  1. blagam o kolejna, tylko szybciej niz ostatnio, bo sie nie moge doczekac kolejnych czesci. to moglaby byc niezla ksiazka!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz wielki talent! ♥

    http://londonkidx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz szybciutko następną część bo nieźle się zapowiada hihi :D
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jak piszesz i czekam na więcej

    POZDRAWIAM:)
    SZALONE-TRYBUTKI

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo, robi się gorąco, haha.
    Czekałam na tą część, teraz znów czekam na następną. :)

    _________
    my-life-my-troubles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie!
    Podoba mi się, że akcja się rozwinęła. Nie spodziewałam się też takiego czynu ze strony Matta... chociaż, od początku był trochę podejrzany.
    Chyba wiem, co stanie się w piątej części opowiadania, ale kto wie, może się mylę? :)

    Jestem twoją stałą czytelniczką!

    Powodzenia w dalszym pisaniu!
    ~D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie! Tak trzymaj! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. *miałam wpisany długi i nawet niezły komentarz, a tu nagle cały mi się usuwa... cóż, pospieszę się więc*

    Świetne opowiadanie!
    Podobało mi się od początku, a staje się coraz lepsze! Akcja rozwija się na dobre. Postać Darcy jest całkiem interesująca, dobrze, że nie wyidealizowałaś jej za nadto.
    Cóż, Matt od początku wydawał mi się podejrzany, lecz tego się po nim nie spodziewałam...
    Chyba nie jest taki, jaki wydawał się Darcy.

    Powodzenia w dalszym pisaniu!
    Jestem twoją stałą czytelniczką!

    ~D

    OdpowiedzUsuń
  9. *miałam wpisany długi i nawet niezły komentarz, a tu nagle cały mi się usuwa... cóż, pospieszę się więc*

    Świetne opowiadanie!
    Podobało mi się od początku, a staje się coraz lepsze! Akcja rozwija się na dobre. Postać Darcy jest całkiem interesująca, dobrze, że nie wyidealizowałaś jej za nadto.
    Cóż, Matt od początku wydawał mi się podejrzany, lecz tego się po nim nie spodziewałam...
    Chyba nie jest taki, jaki wydawał się Darcy.

    Powodzenia w dalszym pisaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko cudownie, ale liczebniki staraj się pisać słownie.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest genialne! Nie mogę się doczekać na kolejną część!

    Zapraszam nowego posta, w którym możecie się trochę zmotywować do ćwiczeń! ♥

    >> http://tacokochazmiany.blogspot.com/2016/03/workout-motivation.html <<

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na kolejną część!
    Zapraszam do mnie, wracam do blogowania!
    Pandabae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę się doczekać kolejnej części! <3

    http://inspiracjeamelii.blogspot.com/2016/03/witam.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ogólnie wszystko pięknie, ale popracuj nad poprawnym zapisem dialogów. Również miałam początkowo z tym problem, ale z czasem da się wszystko wypracować.
    Nie uznawaj tego za hejt, opowiadanie podoba mi się, jednak dialogi są kluczową sprawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak jest poprawnie? :)

      Usuń
    2. Dam tutaj przykład.
      Zły zapis:
      -Odwal się stary- zaczął Matt stając między nami.
      Poprawny zapis:
      -Odwal się stary. - zaczął Matt stając między nami.
      To drobne błędy. W internecie jest masę artykułów. Oczywiście mogę się mylić, ale w ten sposób mnie uczono. Ale pisz dalej! Może spróbuj zacząć pisać na WATTPADZIE? Masz bardzo lekkie pióro i przyjemnie się czyta to co piszesz.

      Usuń
    3. co do tych kropek przed myślnikiem, to Pani z polskiego nam mówiła, że to błędy i w podręczniku również było bez kropek, więc raczej piszę dobrze, chociaż wcześniej pisałam własnie jak Ty mówisz:) ale dzięki!
      A na Wattpadzie mam konto!

      Usuń
    4. Dlatego nie mówię, że to ma tak być. Za granicą z tego co wiem jest inny system dialogów i u nas jest inny. :D
      Mogłabym mi podać swoją nazwę/link?

      Usuń
  15. Wow... To jest świetne.
    Masz wielki talent.
    Szkoda byłoby go nie rozwijać.
    Polecam wattpad.
    Ja sama tam piszę i powiem szczerze, że żaden blog go nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń

Obraźliwe komentarze nie zostaną tolerowane.
Dziękuję Wam za każdy miły komentarz! ♥